Gdzieś w Ameryce Południowej leży małe miasteczko Ville de la Virgen. Zamieszkuje je zżyta, konserwatywna społeczność. Z szeregu mieszkańców (opisanych z niezwykłą starannością, nic dziwnego – Kristan Hawkins to antropolog) wyróżniają się tylko trzy osoby – nowy lekarz, który wprowadza nieznane dotąd metody leczenia; Gringito, którego głównym zajęciem jest medytacja oraz tytułowa Nicanora, która postanawia wprowadzić do tej sennej społeczności nieco miejskiego luzu i szyku otwierając sklep z kapeluszami. Rodzi się oczywisty konflikt między starymi, trzymającymi się tradycyjnych wartości mieszkańcami, a nowymi, którzy mącą senny spokój miasteczka.
Książka ta to przede wszystkim doskonałe odwzorowanie życia w nieco zapomnianej części świata, tutaj nie ma internetu czy telefonów komórkowych. Życie w Ville de la Virgen płynie swoim własnym tempem – spokojnie, bez zawirowań i taka też jest ta książka. Powieść urzeka melancholią, a także dbałością o szczegóły i najmniejsze detale psychiki Latynosów. Każdy z nich jest inny, każdy ma własną historię, własne marzenia, plany. Pokazani są w bardzo realistyczny i autentyczny sposób, jakbyśmy sami byli w Ville de la Virgen i obserwowali ich codzienne życie.
Miłośnicy wartkiej akcji i nagłych zwrotów w fabule raczej porzucą lekturę już na początkowych rozdziałach. Jeśli jednak ktoś lubi spojrzeć na świat zupełnie inny od naszego, ludzi, których nie spotkamy na naszych ulicach, a do tego nie przeszkadza mu nieco przaśny, wiejski humor powinien po „Kapelusze doni Nicanory” sięgnąć. Czasem wzrusza, czasem bawi, potrafi skłonić do refleksji, ale przy tym pozostaje lekka i zwiewna – idealna książka na lato.








(4.44 / 5)
(4.20 / 5)