3
Lis

Toksymia – Małgorzata Rejmer

Gatunek: Literatura piękna

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading...

To ja w takim świecie żyję? Zaczęłam uważniej patrzeć na ludzi i ich zachowania. Śledzę ich gesty. Co jeżeli kogoś zdenerwuję nieświadomie? Albo gorzej! Co, jeżeli kogoś rozkocham w sobie lub ktoś przez mój urok osobisty i mą naiwność wpadnie w sidła niespełnienia? Nie są to obsesyjne lęki i paranoje bez pokrycia. Takie myśli towarzyszą mi po lekturze Toksymii. Towarzyszą mi myśli toksyczne. Nie dotyczą one jednak powieści, a „jedynie” mnie, Ciebie i ich. Widzę toksyczność świata, ludzi, mediów, życia we współczesności, ale i toksyczność przeszłości. Przyszłość? Jej się po prostu boję.

Autorka Toksymii, Małgorzata Rejmer, to młoda i niesamowicie uzdolniona kobieta, której dojrzały język przywołuje skojarzenia takich znakomitych pisarek, jak np. Manuela Gretkowska czy Anna Bolecka. Chociaż gdybym miała tworzyć metryczkę niniejszej powieści, wtedy w rubryce „płeć” napisałabym „męska”. Dużo w niej siły, zmagań, walki, szarpaniny. A do tego wszechobecna jest miłość. Sarkazm? Niby nie, chociaż przez wszystkie części powieści przemawia ironia i gorzki cynizm. Wykolejeńcy losu. Taką naszywkę ma na plecach, każdy z bohaterów powieści. Wszyscy toksyczni w takich też związkach, uwikłaniach, zniewoleniach, układach. Młodzi i starzy. Trochę do siebie podobni, a zarazem zupełnie inni. Z różnych światów, a z tego samego miasta. Czytamy historię studentki Anny, która ucieka od prześladowań przez polskiego powstańca – Tadeusza. Śledzimy Adę, której nienawiść do ojca jest jednocześnie silnym uzależnieniem. Modlimy się o siłę dla Jana Niedzieli (jakie nazwisko, taka intencja), bo on siły potrzebuje. Poza wyżej wymienionymi są jeszcze: Lucyna i Longin. Kilku bohaterów. Kilka oddzielnych historii, które jak pasma włosów, łączą się w finale w jeden gruby warkocz.

Książka posiada dodatkową cechę, a są nią komiksowe rysunki autorstwa Macieja Sieńczyka. Osoby czytające „Lampę” niejednokrotnie zetknęły się już z ołówkiem pana Sieńczyka. Każda z narysowanych przez niego postaci to taki typowy Kowalski/-ska.

Tak więc Rejmer pod rękę z Sieńczykiem… tak, jest się czego bać!

Tagi:

Dodaj komentarz

Imię (*)
Adres strony
Treść komentarza