3
Lis

Żydówek nie obsługujemy – Mariusz Sieniewicz

Gatunek: Opowiadania

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (No Ratings Yet)
Loading...

Żydówek nie obsługujemy

Żydówek nie obsługujemy„, Mariusz Sieniewicz

Drugie zetknięcie z Sieniewiczem. W kolejności odwrotnej do chronologii – jako pierwszą przeczytałem jego powieść „Miasto szklanych słoni„. Po tej lekturze, jako że mam umysł dociekliwy, cyniczny, a do tego lubiący jałowe rozrywki, sięgnąłem po recenzowany tu zbiór opowiadań z Żydówkami w tytule. Główną motywacją było poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: czy Sieniewicz naprawdę tak słabo pisze?

Pierwsze teksty dostarczyły mi gorzkiej satysfakcji – kiepska literatura. Znowu literat katował mnie tanimi zabawami ze słowem, za kalamburową zasłoną ukrywając brak treści. Problem był ten sam, co w przypadku „Miasta…” – lingwistyczne wygibasy raziły sztampowością i usypiały nudą, bardzo rzadko osiągając poziom pozwalający użyć epitetu „błyskotliwe”.

Odmiana nastąpiła, gdy dotarłem do tekstu „Złota akszyn”. Pokręcona narracja, w której miejscy żule stali się performerami zabawiającymi widownię spektaklami bólu i cierpienia. Całkiem ciekawe i zabawne. Łącznie z tym, iż patronem tej osobliwej kasty okazał się sam Jezus Chrystus, czyli performer nad performerami.

Wśród dalszych tekstów trafiły się jeszcze z 2 czy 3 dobre. Zaangażowana bajka „O, kurna! W głowie wujnia!”, przedstawiająca świat polityki w bardzo krzywym zwierciadle, skręcającym nie tylko rzeczywistość, ale i sam język, która jest ona opowiadana. Dalej nastąpił „Pies”, bardzo krótka forma, konkretna i lakoniczna, mająca w sobie surowy urok okrutnej bajki ludowej.

Przyznaję, że nie jestem fanem Sieniewicza. Przyznaję jednak też, że tym zbiorem opowiadań nieco się zrehabilitował. I o ile po „Mieście…” miałem go za nierokującego nadziei grafomana, o tyle teraz wiem, iż przy odrobinie dyscypliny potrafiłby on z siebie wykrzesać całkiem interesujące rzeczy.

Tagi:,

Dodaj komentarz

Imię (*)
Adres strony
Treść komentarza