Mariusz Sieniewicz to olsztyński prozaik, zaliczany do nurtu tzw. Prozy Północy. Na książkę „Miasto szklanych słoni” przypada moje pierwsze zetknięcie z jego twórczością. Jakie wrażenia? Mieszane. Ogólnie nie jestem urzeczony i powiedziałbym „w pokoju to bym tego nie zawiesił”. Jednak też, gwoli sprawiedliwości, przyznać muszę pisarzowi – miewa mocne momenty.
Zacznę od początku. Akcja osadzona jest w prowincjonalnym mieście, położonym gdzieś na Mazurach. To mógłby być Olsztyn, jednak analogie do rzeczywistości nie są istotne. Proza Sieniewicza raczej nie opisuje realiów, ale je kształtuje. Kreślone przez niego obrazy przypominają sen lub majak szaleńca. To drugie porównanie jest nawet trafniejsze, ponieważ cały świat „Miasta szklanych słoni” jest splotem narracji. Autor egzaltuje się tym sprowadzeniem ontologii do literatury – rzeczywistość jest opowiadana, a jej kształt zależy od tego, kto snuje historię.
Ciekawym zabiegiem jest zrobienie jednym z narratorów lekarza pracującego w szpitalu. Tak pozytywistyczne otoczenie, zdawałoby się, a u Sieniewicza przesiąknięte jest subiektywnością i zaskakującymi wizjami. Podczas badania wzroku okazuje się, iż w oczach starowinki siedzą dwaj zapomniani generałowie, częścią terapii każdego pacjenta jest tworzenie nieoczywistych interpretacji rzeczywistości, po pracy personel bierze wspólny prysznic, myjąc się nawzajem, bez seksualnych podtekstów. To wszystko dzieje się w mieście, gdzie uliczni pijaczkowie są leniwymi arystokratami, a lokalna gospodarka opiera się na eksporcie szklanych słoni.
Brzmi całkiem interesująco i pewnie wiele osób będzie urzeczonych. W końcu nie przez przypadek Sieniewicz bywa doceniany (nominacje do Paszportu Polityki oraz Nagrody Literackiej Nike). Jednak jego proza przypadnie do gustu tym, którzy formę przedkładają nad treść, a wartość literatury może być oparta na samym warsztacie. „Miasto szklanych słoni” jest wizyjne, jednak jeśli dmuchnąć na te wizje, rozejdą się one niczym dym i odsłonią pustkę. Nic tam nie ma, za tymi literami.
Czyatj inne recenzje autora: Maciek


(4.44 / 5)
Dodaj komentarz